"Revolution" Los Aldeanos [dokument]

Film dokumentalny o Los Aldeanos


Santiago nocą...

Byliśmy po całym dniu łażenia po Santiago. Nie poszliśmy jednak do domu, tylko skręciliśmy w bok od centrum w uliczki, w które sama bym się nie zapuściła. Poszliśmy do domu rodziny Johnny'ego, żeby go namierzyć i żeby odwiózł nas samochodem do domu. Czekając na niego zrobiłam to zdjęcie. A muszę powiedzieć, że nie było łatwo - źródłem światła była tylko uliczna latarnia, ja siedziałam na metalowym pręcie (załóżmy, że kiedyś to było ogrodzenie), który wrzynał mi się w tyłek i próbowałam unieruchomić aparat na swoich kolanach, w dodatku ta pani siedzi na fotelu bujanym i logiczne przecież, że jak jest bujany to się buja. Było kilka prób, by wyszło nieporuszone, ale w końcu się udało! 

Santiago de Cuba

Santiago de Cuba - ludzie

Santiago de Cuba

Jose Torres - dokument

Film Telewizji Polskiej o mieszkającym od wielu lat w Polsce Jose Torresie.

Buena Vista Social Club - Candela

Ay! Chyba nigdy mi się nie znudzi!





Los Aldeanos "La Naranja se Picó"

Ten utwór powstał jako wyraz nie tylko dezaprobaty dla kubańskich władz imigracyjnych, ale wręcz wściekłości, po dwukrotnej odmowie prawa do wyjazdu za granicę dla El B. Bian, bo tak brzmi prawdziwe imię 'El B', dwukrotnie wygrał krajowy konkurs “La Batalla de los Gallos” (Bitwa Kogutów), czyli pojedynek raperów. I dwukrotnie odmówiono mu permiso de viaje (pozwolenie na wyjazd). 

W 2007 roku finały Bitwy Kogutów odbywały się w Wenezueli, a więc niby kraju sprzymierzonym. Ale przecież było zbyt ryzykownym go wypuścić. Powiedziano, że kubańska edycja odbyła się zbyt późno przed finałem i nie zdążą już mu wydać stosownych dokumentów. W 2008 roku miał jechać do Meksyku. Nie pojechał, bo z kolei nie wydano mu dokumentu o odbyciu służby wojskowej, który potrzebny był do wydania pozwolenia na wyjazd. No i czy nie otwiera się nóż w kieszeni?

Jesteście pierdolonymi dupkami, a ten kraj to więzienie! - śpiewa El B. I to jedyne, co może zrobić. Wyśpiewać swoją frustrację.



Migawki z Hawany

La Habana



Ni pinga!

Jeśli na Kubie ktoś chce puścić sobie w domu ten kawałek, musi najpierw zamknąć wszystkie okna. Zespół Los Aldeanos jest oficjalnie zbanowany. Za słuchanie czy posiadanie płyt można zostać zatrzymanym i być sądzonym za rozpowszechnianie treści antyrewolucyjnych.




Trudno się dziwić, skoro w pierwszych słowach śpiewają:
el sistema es mentira! // ten system to kłamstwo!

A w refrenie:
yo sigo con la misma fuerza, mostrando resistencia // a ja wciąż z tą samą siłą, pokazuję opór
luchando por la independencia de mi país // walcząc o niepodległość mojego kraju
y po la de nuestras conciencia // i o tę naszych świadomości
yo no soy de la disidencia, // nie jestem dysydentem
ni estoy sembrando la violencia // nie sieję przemocy
yo lo q soy un tipo ahí q no cree en ninguno ustedes // jestem tylko jednym z tych, którzy nie wierzy w żadnego z was
y ya se me agoto la paciencia // i już wyczerpała mi się cierpliwość
víctima de la impotencia, // ofiara bezsilności
a causa de falsa penitencia // z powodu fałszywej pokuty
por q confunden supervivencia con delincuencia por la apariencia y no tiene ciencia // dlaczego mylą przeżycie z  przestępczością, to pozory, nie nauka
y ya no creo en su promesa', y mucho menos en la prensa // już nie wierzę w wasze obietnice, a tym bardziej w prasę
a nadie le debo obediencia aquí soy así y pa cámbiame hay q arrancarme la cabeza! // nikomu tu nie jestem winien posłuszeństwa i żeby mnie zmienić musicie zatrzymać moją głowę!

como crees que puedes ayudar a una juventud que tu no entiendes? // jak możesz myśleć, że pomożesz młodzieży, której nie rozumiesz?

hoy venden una imagen de esta isla falsa // dziś sprzedają fałszywy obraz tej wyspy
turista' vengan pa Cuba, sientense como en su casa // turyści, przyjeżdżajcie na Kubę, czujcie się jak u siebie
disfruten, no vacilen, Varadero, Tropicana // korzystajcie, nie wahajcie się, Varadero, Tropicana
hagan todo lo que no puede hacer la poblacion cubana // róbcie wszystko to, czego nie może robić naród kubański

I kończą mówiąc:
No les tengo miedo, no les tengo miedo ni pinga, no me van hacer ni pinga, oiste?! // Nie boję się ich, ni chuja się ich nie boję, ni chuja nic mi nie zrobią, słyszysz?!

Wędkarze na Maleconie

Malecon, pescador



Jeśli Bóg zechce i partia pozwoli

Rotilla - odbywający się od 10 lat festiwal muzyki elektronicznej na plażach oddalonych o ok. 50 km od Hawany. Początkowo były to spotkania kilkunastu zaprzyjaźnionych chłopaków, którzy mieli bzika na punkcie muzyki elektronicznej. W tym roku szacuje się, że przyjechało 20 tysięcy osób. Z małej plaży Rotilla festiwal przeniósł się na dwie inne znajdujące się w pobliżu, a które mogłyby pomieścić wszystkich zainteresowanych. Na największej scenie muzyka gra bez przerwy, a dj pracują zmianowo. W tym roku wystąpiło 42 artystów, w tym goście z zagranicy.

El Malecón

La Habana

Ten pierwszy raz...

Nie do końca mogłam uwierzyć w to, gdzie jestem, kiedy pierwszy raz poszliśmy na Malecón. Oszołomiona, podekscytowana, oślepiona południowym słońcem stałam tam i patrzyłam na Hawanę. Czy tak ją sobie wyobrażałam? Nie wiem. Zwykle staram się nie nastawiać w żaden sposób do miejsca, w które jadę. Owszem, czytam na jego temat, oglądam zdjęcia, zapamiętuję miejsca, które chciałabym odwiedzić, ale jakoś nigdy nie wyobrażam sobie jak będzie na miejscu. Może to i dobrze, bo zwykle, nawet jeśli coś mnie zaskakuje, to raczej nie rozczarowuje.


Znajdź trzy różnice

;)


Oryginalna salsa cubana

A tak się tańczy salsę kubańską w Hawanie. Oczywiście na Kubie nikt nie powie na salsę kubańską "kubańska" ;) Mówi się "casino". Po prostu casino, nawet nie dodaje się "salsa".


Rytm salsy

Jeśli ktoś chciałby nauczyć się salsy, to rytm jest absolutną podstawą. Ale chyba nie odkryłam Ameryki. Pozornie może się to wydawać proste, salsa jest tak melodyjna, że słysząc muzykę nogi aż same rwą się do tańca, a palce wystukują rytm. Potem jednak zwykle zaczynają się schody. Dla kogoś, kto się nie urodził na Kubie lub nie wychował z muzyką w domu, złapanie rytmu może okazać się wcale nie błahym zadaniem. Podstawą jest clave. Jeśli nauczymy się je słyszeć w każdej salsowej piosence, z krokami pójdzie o niebo łatwiej.


Orishas

Orishas siedzą we mnie bardzo głęboko. Nie pamiętam dokładnie kiedy ich poznałam. Dawno. Na codzień słucham muzyki raczej w biegu, nie jest tak, że zawsze coś w domu gra, bo bardzo lubię pracować w ciszy. Słucham więc przeważnie kiedy wychodzę z domu. Ale są momenty, że coś odkrywam i wtedy słucham w kółko i na okrągło. Tak było z Chambao, podobnie było z Orishas. W dodatku Orishas towarzyszyli mi podczas mojego pobytu w szpitalu.

Orishas - dokument

Krótki dokument o zespole Orishas.


Santiago, wciąż Santiago

U nas wszystko dobrze. Jestesmy juz 8. dzien w Santiago. Mielismy wracac wczoraj do Hawany, ale prawie caly tydzien strasznie padalo, doslownie nie mozna bylo wyjsc z domu (to pora deszczowa, a gdzies niedaleko na oceanie podobno byl cyklon, ktory to wszystko zepchnal na wyspe). W zwiazku z tym, nie bylo tez szans ani polazic ani porobic zdjec, wiec cala podroz bylaby na prozno, zdecydowalismy sie zatem jeszcze posiedziec. Wczoraj bylo niezle, udalo nam sie zrobic i wysuszyc pranie, bo wilgoc jest taka, ze nawet w domu nic nie schlo (co jest dosc oczywiste biorac pod uwage, ze nie ma okien). Udalo nam sie tez pochodzic troche po miescie. Dzis od rana tez swiecilo slonce, po poludniu za to znow zaczelo padac. Jutro chcemy jechac do klasztoru El Cobre (cos jak nasza Czestochowa), do ktorego ludzie jezdza i zostawiaja wota proszac o laski (nie mam ogonka przy ¨l¨, ale mam nadzieje, ze wiecie, ze te laski to laski, a nie laski hahahahaha). Miejmy nadzieje, ze pogoda pozwoli. Na poniedzialek planujemy wyjazd, chociaz nikt nas nie wygania.

Santiago de Cuba

Jest mi dobrze. Znów ujawnia się moja latynoska dusza - nie potrzeba mi wiele, by byc zadowolona z zycia. Inna rzecz, ze mam swiadomosc, ze to czasowy pobyt, a zaplecze w Polsce powoduje, ze problemy mnie nie przytlocza. Warunki sa trudne (w naszym pojeciu) - zimna woda, ktora leci jakby chciala a nie mogla, maly pokoj z lozkiem pamietajacym chyba jeszcze czasy sprzed rewolucji, pajaki w rogach scian. Z drugiej strony jest co jesc i jest gdzie spac, wiec czego wiecej potrzeba? Jest towarzystwo, ludzie przewijaja sie przez dom caly dzien, zyja tu troche we wspolnej komunie, z domu do domu sa jakies przejscia i schodki albo drabiny, wchodza raz z jednej, raz z drugiej strony. W Hawanie tak nie jest, to mentalnosc Santiagueros. Swoja droga dzielnica, w ktorej mieszkamy to zasadniczo poludniowoamerykanskie ¨favelas¨, czyli slumsy, choc tu, ze wzgledu na panujaca biede, wystepuja dosc powszechnie. Pewnie zapytacie czy sie nie boje. Nie. Choc mowia, ze przestepczosc w Santiago jest wieksza niz w Hawanie. Przed wyjazdem slyszelismy nawet, ze napadli na jakas znajoma w bialy dzien w Santiago. Ale po pierwsze nie wypuszczam sie sama, po drugie wszyscy w okolicy wiedza, ze jestesmy goscmi Waltera, ktorego wszyscy witaja, gdy wychodzimy z domu. Ma tu swoja pozycje. Tak naprawde nie wiadomo kim jestesmy, przewaznie jesli ktos juz nawiazuje rozmowe mowi, ze myslal, ze oboje jestesmy "extranjeros", czyli obcokrajowcami. I dopiero po nawiazaniu rozmowy i akcencie widza, ze to "swoj". Generalnie wszyscy sa bardzo zyczliwi.

Lot: 19/20 września

Kibluję na SVO. W Warszawie odprawa się udała bez konieczności płacenia nadbagażu :))) I to jest najlepsza wiadomość dzisiejszego dnia.

Gdyby komuś zachciało się zliczać kilogramy mojego bagażu podręcznego, miałabym przechlapane. Teoretycznie, w każdych normalnych liniach, można mieć i walizeczkę do 10 kg, i laptopa, i aparat, i płaszcz, parasol i coś do czytania, wszystko to jako osobne sztuki, ale w mojej dziesięciokilogramowej walizeczce podręcznej kilogramów mam ze dwanaście, do tego w osobnej torbie lustrzankę z obiektywami, czyli kolejne dwa i pół kg; laptopa, w którego torbie z kolei jest spakowany case ze 100 CD, wszelkiego rodzaju peryferia do laptopa, transformator i jeszcze nie wiedzieć co, a wszystko waży 4,5 kg, a jako wisienkę na tym wspaniałym torcie mam jeszcze moją przepastną damską torebeczkę, która waży - bagatela - 6kg! No ale w niej mam np. książki i przewodniki, które zawsze mogę wyjąć, wziąć w rękę (co prawda nie wiem w którą, bo przy tej ilości rzeczy musiałabym sobie jakąś wyhodować na szybko) i powiedzieć, że przecież to do czytania i zaraz 2 kg ubędzie. No ale na szczęście to były tylko teoretyczne rozważania i nic nie musiałam wyjmować. Ufff.

Coldplay - Clocks (slasa version)

Pewnie nie każdy zna tę wersję... :)


Sting ft. Buena Vista Social Club - Fragilidad





Ten kawałek uwielbiam w obu wersjach :)

"Kuba: Daleka piękna wyspa" Agnieszka Buda-Rodriguez

"Kolumb wyraził się o Kubie: »To najpiękniejsza ziemia, jaką widziały moje oczy«. 

Dla mnie Kuba jest wyspą magiczną i nie można jej porównać z żadnym innym miejscem na ziemi. Gdy spisywałam te wspomnienia przepełniała mnie tęsknota do Kuby, kraju, w którym zostawiłam młodość, przyjaciół, i który musiałam opuścić wbrew sobie. Moja fascynacja wyspą nie przeminęła i wciąż trwa. 

Buena Vista Social Club - Chan Chan

Czy ktoś jeszcze nie widział Buena Vista Social Club? Jeśli tak, to trzeba to jak najszybciej nadrobić :)


!!!

Za trzy tygodnie o tej porze będę nad Atlantykiem zmierzać w stronę Hawany... :)