Santiago de Cuba

Jest mi dobrze. Znów ujawnia się moja latynoska dusza - nie potrzeba mi wiele, by byc zadowolona z zycia. Inna rzecz, ze mam swiadomosc, ze to czasowy pobyt, a zaplecze w Polsce powoduje, ze problemy mnie nie przytlocza. Warunki sa trudne (w naszym pojeciu) - zimna woda, ktora leci jakby chciala a nie mogla, maly pokoj z lozkiem pamietajacym chyba jeszcze czasy sprzed rewolucji, pajaki w rogach scian. Z drugiej strony jest co jesc i jest gdzie spac, wiec czego wiecej potrzeba? Jest towarzystwo, ludzie przewijaja sie przez dom caly dzien, zyja tu troche we wspolnej komunie, z domu do domu sa jakies przejscia i schodki albo drabiny, wchodza raz z jednej, raz z drugiej strony. W Hawanie tak nie jest, to mentalnosc Santiagueros. Swoja droga dzielnica, w ktorej mieszkamy to zasadniczo poludniowoamerykanskie ¨favelas¨, czyli slumsy, choc tu, ze wzgledu na panujaca biede, wystepuja dosc powszechnie. Pewnie zapytacie czy sie nie boje. Nie. Choc mowia, ze przestepczosc w Santiago jest wieksza niz w Hawanie. Przed wyjazdem slyszelismy nawet, ze napadli na jakas znajoma w bialy dzien w Santiago. Ale po pierwsze nie wypuszczam sie sama, po drugie wszyscy w okolicy wiedza, ze jestesmy goscmi Waltera, ktorego wszyscy witaja, gdy wychodzimy z domu. Ma tu swoja pozycje. Tak naprawde nie wiadomo kim jestesmy, przewaznie jesli ktos juz nawiazuje rozmowe mowi, ze myslal, ze oboje jestesmy "extranjeros", czyli obcokrajowcami. I dopiero po nawiazaniu rozmowy i akcencie widza, ze to "swoj". Generalnie wszyscy sa bardzo zyczliwi.

Lot: 19/20 września

Kibluję na SVO. W Warszawie odprawa się udała bez konieczności płacenia nadbagażu :))) I to jest najlepsza wiadomość dzisiejszego dnia.

Gdyby komuś zachciało się zliczać kilogramy mojego bagażu podręcznego, miałabym przechlapane. Teoretycznie, w każdych normalnych liniach, można mieć i walizeczkę do 10 kg, i laptopa, i aparat, i płaszcz, parasol i coś do czytania, wszystko to jako osobne sztuki, ale w mojej dziesięciokilogramowej walizeczce podręcznej kilogramów mam ze dwanaście, do tego w osobnej torbie lustrzankę z obiektywami, czyli kolejne dwa i pół kg; laptopa, w którego torbie z kolei jest spakowany case ze 100 CD, wszelkiego rodzaju peryferia do laptopa, transformator i jeszcze nie wiedzieć co, a wszystko waży 4,5 kg, a jako wisienkę na tym wspaniałym torcie mam jeszcze moją przepastną damską torebeczkę, która waży - bagatela - 6kg! No ale w niej mam np. książki i przewodniki, które zawsze mogę wyjąć, wziąć w rękę (co prawda nie wiem w którą, bo przy tej ilości rzeczy musiałabym sobie jakąś wyhodować na szybko) i powiedzieć, że przecież to do czytania i zaraz 2 kg ubędzie. No ale na szczęście to były tylko teoretyczne rozważania i nic nie musiałam wyjmować. Ufff.

Coldplay - Clocks (slasa version)

Pewnie nie każdy zna tę wersję... :)


Sting ft. Buena Vista Social Club - Fragilidad





Ten kawałek uwielbiam w obu wersjach :)

"Kuba: Daleka piękna wyspa" Agnieszka Buda-Rodriguez

"Kolumb wyraził się o Kubie: »To najpiękniejsza ziemia, jaką widziały moje oczy«. 

Dla mnie Kuba jest wyspą magiczną i nie można jej porównać z żadnym innym miejscem na ziemi. Gdy spisywałam te wspomnienia przepełniała mnie tęsknota do Kuby, kraju, w którym zostawiłam młodość, przyjaciół, i który musiałam opuścić wbrew sobie. Moja fascynacja wyspą nie przeminęła i wciąż trwa. 

Buena Vista Social Club - Chan Chan

Czy ktoś jeszcze nie widział Buena Vista Social Club? Jeśli tak, to trzeba to jak najszybciej nadrobić :)