"Juan de los muertos" otrzymał nagrodę Goya

Kubański film "Juan de los muertos" otrzymał prestiżową nagrodę Goya przyznawaną corocznie przez Hiszpańską Akademię Sztuki Filmowej. Zwyciężył w kategorii 'Najlepszy film latynoamerykański'.  Oprócz nagrody Goya film ten otrzymał trzy inne nagrody na festiwalach w 2012 roku, m.in. nagrodę publiczności na festiwalu filmowym w Miami oraz nagrodę Silver Raven na festiwalu filmów w Brukseli.

Reżyserem filmu jest Alejandro Brugués, urodzony w 1976 roku w Argentynie, ale mieszkający na Kubie i określający się jako 100% Kubańczyk. I taki jest też ten film - w 100% kubański. Kubańska rzeczywistość, kubański slang. Ale rzeczywistość trochę nierzeczywista, bo film, oprócz tego, że można go zaliczyć do gatunku fantasy, w całości jest satyrą na panujący ustrój, warunki życiowe oraz mentalność kubańczyków. Pełno w nim podtekstów i dwuznaczności. Może właśnie dzięki temu nie był ocenzurowany przez kubańską władzę i udało się go wyprodukować. Sam reżyser mówi, że film jest metaforą kubańskiej rzeczywistości otwartą do interpretacji i każdy sam powinien wyciągnąć wnioski.

Sam tytuł "Juan de los muertos" (Jan od umarłych) jest już zapowiedzią niezłej dawki humoru, a motyw przewodni z odbieraniem telefonu i tekstem: "Juan de los muertos: matamos a tus seres queridos, en que puedo ayudarte?" (Jan od umarłych: zabijamy twoich najbliższych, w czym mogę pomóc?) esencją satyry. Widać to też już w pierwszym dialogu, kiedy Juan i Lazaro siedzą na skleconej z byleczego tratwie usiłując (wy)łowić cokolwiek, i Lazaro pyta Juana, czy nie ma czasem ochoty powiosłować do Miami, a on na to, że po kiego tam jechać, skoro tam musiałby pracować, a tutaj jest zbieraczem, jak indianin Taino, który siedział pod drzewem i czekał az coś niego spadnie :)))

Ja zupełnie przypadkiem widziałam ten film kilka dni temu na którymś kanale filmowym, a dziś taka niespodzianka. Zmotywowało mnie to, żeby o tym napisać i się z Wami podzielić tą wiadomością, bo to dobra wiadomość - otwierająca kolejne kubańskie okno na świat. Nie spodziewałam się nawet, że film można znaleźć na YT. Polecam Wam, chociaż może być trudny do zrozumienia z dwóch powodów: po pierwsze językowo, bo jak wspomniałam wcześniej naszpikowany jest kubanizmami, a po drugie ze względu na tę odległą kubańską rzeczywistość. Jeśli jednak znajdzie się odważny, niech się podzieli wrażeniami w komentarzach :)


0 komentujących. Skomentujesz?: