Język na Kubie



Jak przystało na kolonię Królów Kastylijskich językiem urzędowym na Kubie jest hiszpański. Jednak różni się on znacznie od kastylijskiego używanego w Hiszpanii i od innych południowoamerykańskich dialektów. Ze wszystkich nacji władających hiszpańskim, Kubańczycy mówią najszybciej i najmniej wyraźnie. Większość obcokrajowców, nawet jeśli dobrze władają tym językiem, ma na początku duże problemy ze zrozumieniem kubańskiej wymowy. Skracanie i niewymawiane "s" na końcu wyrazów to dwa największe grzechy utrudniające komunikację. Do tego jeszcze cała masa regionalizmów, które czasem trudno zrozumieć nawet innym Latynosom.

Oczywiście istnieją też różnice na samej Kubie. Inaczej mówią Hawańczycy, a inaczej wieśniacy. Istotna różnica jest między Hawaną a Santiago de Cuba. W tym ostatnim więcej widać pozostałości z dawnych języków afrykańskich i z kreolskiego, bowiem to właśnie do Santiago napłynęło swego czasu sporo osób z sąsiedniego Haiti. Ci ze stolycy od razu rozpoznają po akcencie, kto przyjezdny.

Wbrew temu, co pisze Wikipedia, wcale nie jest tak popularne wymawianie "l" zamiast "r". To cecha charakterystyczna dla Portorykańczyków, z której Kubańczycy często chętnie drwią. Wiadomo, że między Portoryko a Kubą istnieje odwieczna cicha wojna dotycząca tego, kto "wynalazł" salsę, więc jak tylko znajdzie się powód do kpin z jakiegokolwiek powodu, to często i chętnie oba narody z niego korzystają.

Przed wyjazdem na Kubę warto poznać choćby podstawowe zwroty - to na pewno ułatwi komunikację i pomoże załatwić wiele spraw, nawet tak banalnych jak zakupy spożywcze czy wymiana pieniędzy. Jeśli natomiast już nieco hiszpańskiego liznęliście, ale wydaje Wam się, że to za mało, to na pocieszenie powiem Wam, że dla Kubańczyków nie ma czegoś takiego jak "za mało". Z natury są bardzo kontaktowi, żeby nie powiedzieć gadatliwi, chętnie zaczepiają i wdają się w rozmowy, i jeśli tylko usłyszą, że próbujesz mówić po hiszpańsku, będą starali się "pomóc mówić". Oczywiście oni sami w rozmowie z turystami starają się mówić wyraźniej i wolniej, tak żeby zostać zrozumianym. A co się nie dopowie, to się "domiga" ;)

Angielskim posługuje się sporo młodych Hawańczyków, ale na pewno nie większość. Ze starszego pokolenia to raczej tylko ci, pracujący w turystyce lub mający w jakikolwiek sposób styczność z obcokrajowcami, bo wiadomo, że to pomaga "zarabiać". Jednak Wy znając hiszpański, zawsze będziecie mieli przewagę, bo pozwoli to na negocjacje cen w wielu miejscach. No i przede wszystkim na poznanie drugiego człowieka, jego historii, bo przecież każdy z nas ma jakąś historię do opowiedzenia.

0 komentujących. Skomentujesz?: