Towarzyskie spotkanie Benedykta z Raulem


Równie daleko mi do religii co do polityki. I z założenia tematów stricte politycznych nie chcę na tym blogu poruszać. Chociaż w przypadku Kuby i panującego tam reżimu, to niełatwe, bo panujący system wpływa praktycznie na każdą dziedzinę życia. Tym razem jednak nie sposób pominąć tak ważnego wydarzenia, jakim jest wizyta papieża Benedykta XVI. I chociaż bardzo bym chciała skupić się tylko na mentalnej wartości tej pielgrzymki, to niestety się nie da.

14 lat temu papież Jan Paweł II pojechał na Kubę. Wiązano z tamtą wizytą duże nadzieje. Wiedziano jak dużą odegrał rolę w obaleniu komunizmu w Europie Wschodniej i po cichu liczono, że po wizycie na Kubie coś drgnie - zarówno w narodzie, jak i we władzy. Niestety. Jedynym, co "wywalczył" Papież dla kubańskiego ludu, było uznanie Świąt Bożego Narodzenia i przyznanie dnia wolnego od pracy.

Tym razem Kubańczycy nie mają żadnych złudzeń co do tego, że ta wizyta nie jest dla nich. Jest to po prostu kolejny krok mający na celu poprawić wizerunek reżimu. Kolejne kłamstwo. Mydlenie oczu i próba pokazania reszcie świata, że Kuba jest otwarta na wszelkie kontakty. Owszem. Takie, na których może zyskać wizerunkowo. Papież spotka się z Raulem, ale nie z przedstawicielami narodu kubańskiego.

Wizyta stała się wydarzeniem politycznym, zanim jeszcze doszła do skutku. Władza wiedziała, że będą apele o uwolnienie więźniów politycznych, sama więc zaczęła zwalniać niektórych, robiąc wokół tego dużo szumu i pokazując swoją "dobrą wolę", by nikt jej nie mógł nic zarzucić. Zwolniono oczywiście tych, których było wygodnie zwolnić. Jednocześnie zintensyfikowano szykany wobec tych, którzy mogliby chcieć się o cokolwiek upomnieć przy okazji wizyty papieża. Zatrzymania przedstawicielek Dam w Bieli, częstsze nich dotychczas, usunięcie siłą kilkunastu osób z hawańskiego kościoła apelujących pokojowo o zwrócenie uwagi na łamanie praw człowieka, to tylko wierzchołek góry lodowej.

Szczytem bezczelności jest planowane odprawienie mszy przez papieża mszy w katedrze hawańskiej w intencji zdrowia Hugo Chaveza. Trudno nie dostrzec w tym konotacji z polityką. Poza tym na czas wizyty papieża Kubańczycy zostaną pozbawieni dostępu do telefonii komórkowej. Będą ją mieli tylko ci, którzy wcześniej zostali wpisani na specjalną "białą listę". Znaleźli się na niej oczywiście wszyscy z otoczenia dynastii rządzącej, wysocy urzędnicy państwowi, działacze partyjni i niektóre osoby postawione na kierowniczych stanowiskach w ważniejszych instytucjach państwowych.


O tym oczywiście Kubańczycy nie wiedzą. Dowiedzą się post factum, czyli w momencie, kiedy operator odłączy wszystkim dostęp. Trudno o większe upokorzenie narodu. I to w dodatku w imię religii.



1 komentarz:

Anonimowy pisze...

http://www.kaosenlared.net/america-latina/item/12033-milagro-en-un-templo-de-la-habana-la-policía-desaloja-a-ocupantes-“brutalmente”-sin-armas-ni-golpes.html

;-)

MÓJ INSTAGRAM

@endlesssummer.life